Ślub w wersji 2.0 - święto tandety i luksusu na kredyt

Wesela niestety od zawsze były festiwalem tej złej, przaśnej polskości. Nie wiadomo czemu ten moment stał się katalizatorem najgorszych pomysłów. Film z nocy poślubnej, wypuszczanie gołębi, przelot do kościoła helikopterem, choreografia pierwszego tańca Młodej Pary ćwiczona przez dwa miesiące - gdzie tu jest miejsce by uczcić występującą tu z założenia miłość tak wielką, że aż doprowadzającą do związania się dwójki ludzi na zawsze?

Ze swojego niewielkiego, ale wystarczającego doświadczenia wiem, że nie da się dobrze bawić na imprezie, którą samemu się organizuje. Trzeba ciągle zastanawiać się nad tym, czy goście dobrze się bawią, kontrolować wszystko, być zawsze gotowym na opanowywanie niespodziewanej sytuacji. Najmniej czasu pozostaje na celebrowanie samego wydarzenia. Nie jest to bardzo problematyczne w momencie kiedy świętujemy pierwszy dzień wiosny. Gorzej jeżeli chodzi o wydarzenie naprawdę istotne, które z winy narzuconej przez nas samych pompatyczności i dbałości o jak największą ilość atrakcji zupełnie zatraca swoje znaczenie. Najmocniej dla samych zainteresowanych.



Problem dotyczy szczególnie ślubów. W idealnym świecie ślub powinien być piękną celebracją uczuć, swoistym świętem miłości. Dwójka ludzi postanawia związać się ze sobą do końca życia. Czy to nie jest piękne? Owszem. Ale tipsy, zataczający się wujkowie, którzy byli gotowi pochłonąć ze stołu każdą możliwą ilość wódki, czerwona satyna opinająca wałeczki tłuszczu niewidzianych od 10 lat kuzynek i suknia panny młodej niczym wielka beza z otworem na obfity dekolt już nie są piękne.

Wesela niestety od zawsze były festiwalem tej złej, przaśnej polskości. Nie wiadomo czemu ten moment stał się katalizatorem najgorszych pomysłów. Film z nocy poślubnej, wypuszczanie gołębi, przelot do kościoła helikopterem, choreografia do pierwszego tańca Młodej Pary ćwiczona dwa miesiące - gdzie tu jest miejsce by uczcić występującą tu z założenia miłość tak wielką, że aż doprowadzającą do związania się dwójki ludzi na zawsze? To wszystko naprawdę boli.







Jako osoba dość wyczulona na wszelką żenadę i może nieco drętwa (bo przecież nie umiem się w takich warunkach bawić) jestem zniesmaczona. Przyglądając się temu dochodzę do wniosku, że nigdy nie chcę brać ślubu, a tym bardziej nie chcę mieć wesela. Nawet jeżeli można to zrobić ładnie i wzruszająco, nawet jeżeli można znaleźć piękną, niepretensjonalną suknię i nie stawiać włosów na żel, nawet jeżeli można znaleźć fotografa, który faktycznie zrobi wszystko dobrze, i tak brzydzi mnie sam ślub, a jeszcze bardziej wesele. Prawdziwe uczucie naprawdę nie potrzebuje jakichkolwiek przedstawień. Bo pod którym skrawkiem wybieranej od roku sukni chowa się miłość, z powodu której to wszystko się podobno dzieje?

Gdzie jest religijne umocnienie w chłopcu, który tylko czeka aż po przyjęciu Pierwszej Komunii dostanie nowe PlayStation? Gdzie ono jest w dziewczynce, którą przebierano za małą białą laleczkę przez 4 godziny zanim weszła do kościoła?

Brzmię nieco jak ksiądz, a zdecydowanie nie jestem osobą religijną i powoli zaczynam już zapominać jaki jest porządek Mszy Świętej, bo tak dawno mnie na niej nie było, ale z drugiej strony uważam, że w momencie kiedy ktoś podchodzi do jakiegokolwiek sakramentu powinien to robić z przekonaniem. Jeżeli do przeżywania czegokolwiek jest nam potrzebny pseudo-luksus, okropna teatralna otoczka i setka ludzi, których tak naprawdę nie lubimy, to lepiej tego nie róbmy. Moda na branie pożyczek po to, aby jak najbardziej zadziwić swoich gości jest przerażająca. Dlaczego tak zależy nam na tym, żeby zrobić wrażenie? Naiwnie liczę na moment kiedy to wszystko osiągnie punkt kulminacyjny, zacznie zawracać i dojdzie do ponownego odnalezienia sztuki świadomego przeżywania ważnych momentów. Spokojnego, cichego, w odpowiednim gronie osób, bez sztuczności i żenującego blichtru. Pora na wyjście z baroku, w który wepchnął nas konsumpcjonizm. Bo jeżeli nie, to czy zaczniemy wzorem Sarmatów organizować w dniu pogrzebu wjazd sobowtóra zmarłego do kościoła na koniu?
Trwa ładowanie komentarzy...